2011-11-05
16:54:13

La nostra favola



Czarna Manta się wyrzygała i już jej lepiej.
Ba! Jest zajebiście! Cudnie, przepięknie, bajecznie, kolorowo, słonecznie, uśmiechnięcie, radośnie, beztrosko. W ogóle brak mi słów. Ostatnio więcej po włosku gadam niż po polsku.
Dani dostał pracę w Szczecinie, przeprowadza się. Kto to jest Dani? Miłość mojego życia, niech czytelnik wybaczy, że go wcześniej nie przedstawiłam, ale historia nasza jest tak nieprawdopodobna, że nie ma co się rozpisywać. Poznaliśmy się w Kanii, mieszka 1200km ode mnie, biorąc pod uwagę moje życiowe perypetnie dziwię się jak to się stało, że tak mnie trzepło.
Zaręczamy się, bierzemy ślub i płodzimy dzieci, dwa psy, chomika, drzewo i wszystko jak być powinno.
Iść z prądem usłyszałam od mego mentora...
Przewartościowałam wartości, po raz kolejny, mam nadzieję, że ostatni, bo na więcej razy nie starczy mi wiary.
Jest dobrze, jest miłość, jest wszystko idealnie, niech mi to ktoś spieprzy to rozkuwię łeb.

Noo i jutro przyjeżdża :D yeah!!





Tagi: zycie, dosłownie

skomentuj (5)

2011-10-31
10:04:14

z cyklu: survival


Potrzeba mi było resetu. Wczoraj z Kasiorą taki power, że dziś dziękowałam, że się w ogóle obudziłam. 
Zwykła radość, że żyję :) Świeci słońce i w ogóle jest zajebiście! :D

Nie ma to jak w Halloween cieszyć się z życia - wieczorem zuo w Hormonie ;) 


Tagi: życie, zgon

skomentuj (0)

2011-10-30
11:57:52

Czarna manta



Ja zwykle w chwilach melancholii przeglądam stare notatki i odszyfrowuje zdarzenia, które były ich inspiracją. Czytam je jak historię kogoś zupełnie obcego.
Ostatnie, tak dawno temu... "z budów wykurwienie", latające telewizory, Kenia, punkt G w mieście G... To na prawdę się zdarzyło? 
A może to mój chory sen? A może śmierć?

Nie potrafię pisać wprost. 
Bo historia spisana nie jest już tą samą, która ma miejsce. 
Metafora pozwala zamknąć w słowach emocje. 
Nie szukam zrozumienia.



Czarna manta na dnie oceanu
płynie 
z prądem
...
albo się porzyga,
albo eksploduje.







Tagi: życie, metaforycznie

skomentuj (0)

2011-10-02
09:03:13

Po... (wersja ocenzurowana)



Zaglądnęłam tu na chwilę, a zobaczywszy wielką czerwoną datę... pomyślałam, że nic nie jest już takie jak było. Wyjazd do Kenii wywrócił mi życie do góry nogami. Cieszę się, ale czuję się rozdarta i szlag mnie trafia na samą siebie.
Pochowałam książki, nie mogę na nie patrzeć, zrobiłam remont, bo znowu zaczynam jesienią nowy rozdział w życiu. Chociaż tamten tak pięknie się kończył.
Chyba zacznę wierzyć w Boga, bo czy zwykły przypadek mógłby mi tak wybitnie popierdolić życie?

(...) Życzę Ci z całego serca być była szczęśliwa i kochana. (...) by spełniły się Twoje najskrytrze marzenia! Aniołek T.


Tagi: życie, remont

skomentuj (3)

2011-08-25
00:30:48

I o to w tym wszystkim chodzi, Jezus...


22.08.2011 r.

Z butów wykurwienie,
cielesne doznanie,
żywot wieczny
Amen.
                              Em.
***




Tagi: życie, metaforycznie

skomentuj (0)

2011-07-31
12:11:26

delirium tremens


W sumie to nie wiem czy jest sens pisać co u mnie.
Hartuję się przed Woodstockiem.
Wczorajsze loty ze starymi telewizorami skończyły się w tak hardkorowy sposób, że odebrało mi mowę.
Kto to kurwa reżyseruje?
Ile ja jeszcze tak pociągnę? O_O

Z ścianą B. ogląda Anioł Pański. Żyję w matrixie. Amen.





Tymczasem masło w kolorze dojrzałej oliwki pięknie czeka na degustację... 


Tagi: zgon

skomentuj (0)

2011-07-28
13:32:32

150mg ponad świadomością



Bo właściwie wszystko dzieje się samo.
W tym teatrze nie gram żadnej roli. Jestem widzem. 
Obserwuję, a wzrok mój coraz bardziej się wyostrza. 
Do granic absurdu. 
Poza światem, po za linią trwania.
Ostatecznie nie ma mnie w ciele...
...duszę mam na ramieniu. 
Moją duszę.




l'inferno eterno












Tagi: życie, refleksyjnie, metaforycznie

skomentuj (0)

2011-07-21
22:36:02

Tam na pewno trawa jest bardziej zielona...


26.08.2011, gdzina 20:30

Berlin Tegel - Mombasa

Numer lotu: AB 7260


Chciałam się podzielić tą wiadomością oficjalnie, ale co mam napisać? Tyle się już naczytałam, że wiem nawet ile paliwa na godzinę spala samolot, którym w tę podróż przyjdzie mi się wybrać... 
Prawie 400 osób na pokładzie, 10 godzin lotu... 
Przychodzi mi na myś lot Oceanic 815 z Sydney do Los Angeles rodem z Lostów. Ale jeśli się rozbijemy to raczej gdzieś na afrykańskiej pustyni, a nie w tropikach, no cóż... od razu do piachu.

Mimo czarnego humoru jestem pełna optymizmu - 12 pięknych dni na kenijskim wybrzeżu, plaża, palmy i drinki z parasolką... tak właśnie będzie, choć nadal taka wizja jest dla mnie dość abstrakcyjna. Zwłaszcza teraz, kiedy siedzę w domu, a za oknem wieje i pada od rana... Lato jak się patrzy :(
A tymczasem w Kenii mają zimę i około 28 pięknych słonecznych stopni Celcjusza.




Dość! Poczekajmy na moje zdjęcia... <ehh>


Tagi: kenia

skomentuj (0)

2011-07-12
22:58:21

Nowa notatka :P


Dzień po dniu taki sam.
Nieustannie doświadczam deja vu na Łuczniczej, te same mordy, te same zakupy... 3,40, 5,80, 13,35... do sierpnia ochujam.

Wczoraj byłam w Bostonie, poskładało mnie konkretnie. W życiu nie piłam tak zajebistych kamikadze!! :P 
Udana to była impreza!

Tymczasem dzisiaj jestem na Jamajce. xD
oraz
Magicznej diety cud dzień pierwszy :P

Don't warry be happy


Tagi: życie

skomentuj (0)

2011-07-05
23:30:25

Loty i odloty


Dzień po dniu taki sam.
Nieustannie doświadczam deja vu na Łuczniczej, te same mordy, te same zakupy... 3,40, 5,80, 13,35... do sierpnia ochujam.
W czwartek lecę na Jamajkę, czyli robię reset systemu.

A 27 sierpnia mam lot do Mombasy, czyli tydzień w Kenii z siostrą, plaża i drinki z parasolką :)

Tymczasem lecę spać, bo jutro do roboty ;/


Tagi: życie, metaforycznie

skomentuj (1)

2011-06-30
22:52:27

Dziś nawet tytułu sklecić nie potrafię


"Te chwile, gdy pragniesz być absolutnie sam, bo masz pewność, że będąc sam na sam ze sobą, potrafisz odkrywać prawdy rzadkie, jedyne, wyjątkowe - a potem rozczarowanie, gorycz, gdy się przekonujesz, że z tej uzyskanej wreszcie samotności nic się nie rodzi, nic urodzić się nie mogło."
Emil Cioran - Zły demiurg (Myśli uduszone)



Tagi: ludzie, człowiek, refleksyjnie, metaforycznie

skomentuj (0)

2011-06-27
15:08:56

punkt G w mieście G


Noc w mieście G. jedną z tych, które będzie się wspominać długo...
Co dokładnie robiłam późnym wieczorem w mieście G. w środku sesji? 
Co tam robiły aseksualne kapcie Grażynki, aktor z Ogniem i mieczem oraz 
Adzia Badzia z nieczającą towarzyszką?
Dlaczego podjęliśmy dramatyczną decyzję o ewakuacji?
Co działo się w wyludnionym hotelu o enigmatycznej nazwie?
Jaką rolę odegrał korek z chilijskiego wina i 20 gramów marihuany?
Do kogo należał bliżej nieokreślonej marki biały samochód, który odjechał w nieznane kilka minut po północy?
Co uwiecznili fotoreporterzy na miejscu zdarzenia?
i ostatnie...
dlaczego biorąca udział w zajściu Emilia K. jest dziś w intelektualnej niedyspozycji?

Próżno szukać odpowiedzi.
Wszystko jest chowane w największej dyskrecji, opatrzone hasłem ściśle tajne.

Ale jedno jest pewne: TO NIE TAK, JAK MYŚLISZ, CZYTELNIKU...


Tagi: pół żartem pół serio, metaforycznie

skomentuj (0)

2011-06-22
21:25:45

Z codzienności


Z psem jak z dzieckiem. Arda jak tylko usłyszała, że idzie burza, trochę się błyska i grzmi, tak się wystraszyła, że wskoczyła mi na kolana i z przerażeniem w oczach zaczęła się tulić. I co zrobić, trzeba ukochać i ogronić przez wywołującymi strach zjawiskami.
Wkurza mnie czasem, ale kocham ją i czuję się odpowiedzialna. Zwłaszcza kiedy wiem, że się boi, kiedy mnie potrzebuje.
I chodziaż ludzie widzą w niej niebezpieczne bydle, to dla mnie będzie zawsze malutką Ardunią, którą trzeba się zaopiekować i ukochać przed snem. Przytulić kiedy przyjdzie, porozmawiać i wysłuchać.
Oduczyłam się spania ze mną w łóżku, zajęło mi to kilka wieczorów. Owczarki to naprawdę nieprzeciętnie mądre psy. Mój pies jest jednak wyjątkowy, z racji emocjonalnego niedorozwinięcia. Boi się wszystkiego, nawet przelatującej przez chodnik jednorazówki. Dlatego uważam, że potrzebuje szczególnego traktowania. Teraz leży te moje 40 kilo miłości przestraszone i wciśnięte pod biurkiem, a ja ledwo dosięgam do klawiatury. No ale przecież jej nie wygonię :)






Kochać to nie znaczy patrzeć na siebie nawzajem, 
lecz patrzeć razem w tym samym kierunku









Ehh, jakoś mi się tak tkliwie zrobiło ;)

Poza tym...
Z cholernego scsu zabrakło mi 0.5 punkta do zaliczenia. Ale (ugryzę się w język).
Dziś pisałam egzamin z długiego trwania romantyzmu. Czego nie pamiętałam ściągnęłam po mistrzowsku. Prof. patrzyła się na mnie, a ja uśmiechając się do niej przewijałam ściągę w telefonie. Na beszczela... nieładnie ;P

Z mniej przyjemnych rzeczy, to nadal męczą mnie zmory. Dziś popołudniu położyłam się na godzinę. W półśnie mnie dopada, wtedy wydaje mi się, że nie śpię, nie mogę się ruszać i oddychać. Naszczęście babcia weszła i przeszło mi. Potem boję się zasypiać :(

Miałam dziś imprezować u sąsiada, ale impreza przełożona na jutro. Może to i lepiej, bo jestem wykończona. Dziś wezmę się wreszcie za coś przyjemnego. Zaraz wynajdę jakoś dobrą książkę, w końcu tyle ich mam :)



skomentuj (3)

2011-06-18
22:06:09

Vicky Cristina Barcelona



O ja pierdolę!
Tak prawdziwego filmu dawno nie widziałam! Choć fabuła jest małorealna, 
to jednak w półtorej godziny zostało pokazanych tak wiele realnych realcji, 
w które wchodzi człowiek, że jestem naprawdę pod wrażeniem. 
Tak, wyraźnie widziałam siebie... powiem więcej, trochę mnie obnażył ten film.
Jakie to wszystko popierdolone. Kurwa, a film jest doskonały!
Nie chcę pisać o bohaterkach, bo za dużo napisałabym o sobie i... o bliskich mi osobach.
Nasuwa masę pytań i nie daje żadnej odpowiedzi, mistrzostwo Allena.

Idę spać, bo mi się w poryło w czapie.


C'e' chi sceglie la passione...

In ogni personaggio trovo le decisioni d'avanti a cui mi trovo io. 
Cosa scelgero' alla prossima volta? Passione, stabilita', follia oppure nulla, aspettando che suceta qualcosa. E poi mi sveglio prima che muoio, e capiro' che ho visuto male e che ho perso l'occasioni importante?
Quello che accade, accade solo una volta...


Tagi: film, refleksyjnie

skomentuj (1)

2011-06-18
18:03:29

Niczs, naprawdę niczs się nie stało


No nie ma co płakać, trzeba to uwiecznić! Przeczytawszy maila dotyczącego wyników egzaminu z scsu, jebłam na plecy!
Ósma sesja... Poległa Emilia w heroicznej walce pod kryptonimem "PANDA 3"
Będzie kampania wrześniowa, panie komendancie!

SESJA   vs  EMILIA

1 : 0

Kurwa mać, Czytelniku! Nie ma żartów, nie ma żartów! Piewsza dwója! Czuje się jak po mistycznej inicjacji, już nie jestem tą samą osobą...
Z chwilą przeczytania maila dokonało się wewnętrzne przeistoczenie mojej osoby, wstąpiłam na wyższy poziom studenckiego wtajemniczenia.
Jestem wybrańcem, spośród garstki studentów filologii polskiej, która ostała się, to właśnie ja będę walczyła w kampanii wrześniowej 2011! Tuż przed końcem świata, to właśnie ja jestem wytypowana, to mi została powierzona specjalna misja!
Umarł Gustaw, narodził się Konrad!
Tak, zabić cara! Rozkurwić scs!
Nie ma wakacji, nie ma odpoczynku! Gotuj się do walki! Nakurwiaj palatalizacje! Nakurwiaj jery, dyftongi, sonanty, metatezy i jotacyzacje! Nie śpij! Oto przemawia do Ciebie tryb rozkazujący w koniugacji I!
Żegnaj dzień z Chrestomatią stropolską i budź się z imiesłowem czasu przeszłego elowego na ustach!
Tak! Tak! Masz do tego prawo... prawo sylaby otwartej! Nie wymiękaj, jak jer w pozycji słabej! Dysymiluj, wzmocnij grupę spółgłoskową! Zmień intonację z cyrkumfleksowej na akutową!
Zaprawdę powiadam Wam, dokonał się proces semantyzacji - wpłynęło znaczenie słowa sesja na moją odmianę, na moją przemianę, metamorfozę!
Już drżą budynki przy Piastów 40b! Oto dziś zostałam powołana, dziś wyznaczono mi życiowy cel! Martyrologia musi się wypełnić!


Dwa na desęte!
I z bogiem wszyscy święci...



Cały czas powtarzam: scs - takie tam pitu, pitu! -.-'


P.S. Najlepsza była reakcja babci na wieść o mojej porażce: 
Wzniosła ręce w dramatycznym geście do nieba i krzyknęła: Nie wierzę! Nie wierzę w to!
Na to ja: Zaiste!
Mówiłam przecie... heroizm tu taki, że o ja pierdolę :P


Tagi: sesja, pół żartem pół serio, studęcko

skomentuj (1)

2011-06-18
12:12:37

Wymemłanie



Są rzeczy, których nie wyczytałam z książek.
Są rzeczy, o których pisać niepodobna.
Resztę można kupić w Castoramie.

:)

--------------------------------
Debata na blog.pl: Czy kobiecie łatwo być singlem? 
Moja refleksja: Kobiety wcale nie mają lekko, bo mogą przeżywać orgazm wielokrotny.


Tagi: wymemłanie

skomentuj (0)

2011-06-16
23:48:33

Do Fromma słów kilka...


"[...] człowiek ma silną potrzebę pewności - chce wierzyć, iż metoda, za pomocą której podejmuje decyzje, jest właściwa. W rzeczywistości woli nawet podejmować „złą” decyzję i być jej pewnym, niż „dobrą” i być targanym wątpliwościami co do jej słuszności." Erich Fromm

Drogi Erichu,
znalazłam Twoje słowa na jednym z internetowych portali. Masz dużo racji i już miałam pisać o tym, jak to niczego pewnym być nie można, kiedy uświadomiłam sobie, że już kiedyś o tym pisałam. Dziś jednak, po wielu skasowanych zdaniach, myślę, że się mylisz. Jako psychoanalityk, dobrze wiesz, że relacje jednostki w społeczeństwie, w dużej mierze zależą od charakteru, w końcu w tej kwesti najwięcej masz do powiedzenia. W chwili podejmowania decyzji, wszystkie możliwości są dobre i złe jednocześnie, to późniejsza perspektywa nadaje im wartość. Wydaje mi się, że pisząc o niespełnionej potrzebie pewności człowieka, sam stawiasz się ponad tym problemem. Świadomość, czy nie mam racji? Wiedz, że nie tylko Ty to dostrzegasz. Myślę, że  pewność jaką można wypracować to pewność siebie, zupełnie tak jak szczęście, o którym skądinąd róznież pisałeś. Jestem silną i zdecydowaną kobietą. Wiem czego chcę i wiem jak to zrealizować. Umiem sobie radzić w trudnych sytacjach. Sama decyduję co jest słuszne a co nie. Nie boję się ryzyka i z każdej sytuacji wychodzę z podniesioną głową. Podjętych decyzji nigdy nie żałuję, bo nawet jeśli nie przyniosą oczekiwanego rezultatu, to zawsze można z nich wyciągnąć naukę. Wszystko jest kwestią świadomości. Czy pracowanie nad sobą, nie jest pracowaniem nad własnym szczęściem?
Ten list ma charakter terapeutyczny, napewno zdajesz sobie z tego sprawę. Nie bez przyczyny Ciebie wybrałam na jego adresata. Liczę na Twoją szybką odpowiedź, bo jakże niepewne są kwestie pewności!
Z pozdrowieniami, 
Emilia

P.S. Tylko proszę, bez poruszania kwestii religii.



Tagi: list

skomentuj (0)

2011-06-10
23:51:51

Niech więc będzie: PROLOG


Znowu zasiadam przed czystą stroną nowej notatki w panelu administracyjnym. Zanim jednak postaram się wyrazić niewyrażalne muszę przyznać się, że życie mi się układa. Piszę o tym z lekkim zawstydzeniem, bo choć dalej mam niepokolei w głowie, a myśli piętrzą się nieustannie, to jednak przekształcenie perspektywy przyniosło mi wiele zmian na lepsze. Powtarzająca się historia przestała spędzać mi sen z powiek, dziś trudno mi już określić, w którym miejscu na spirali czasu się znajduję. Ale powtarzalność ta nie jest już taka ważna, gdy w grę wchodzi nowy element, który wyrywa z codzienności w zupełnie inny wymiar. Wszystko dzieje się w czasie teraźniejszym, staje się nieustannie, ale nie ingeruje przy tym w monotonię codzienności, zostawiając tylko ślady w pamięci. To idealne rozwiązanie pozwala zachować niezależność, która jest jedną z najważniejszych wartości, które pielęgnuję. 
Powiem półotwarcie - oprócz T., w ostatnim czasie poznałam innych ludzi, którzy swoim nastawieniem do życia pokazują, że "żyj chwilą" przestaje być utartym frazesem wymarłych epikurejczyków. Aby osiągnąć szczęście wewnętrzne, trzeba realizować swoje pasje wśród ludzi o podobnych zainteresowaniach. I nie jest ważne ile masz lat, czym się zajmujesz i jak się nazywasz. Ważne, że chcesz zrobić coś, co sprawi przyjemność i pozostawi miłe wspomnienia. Trzeba żyć w zgodzie ze sobą i otaczać się osobami, które ową zgodę podzielają.
Te, dosłowne i metaforyczne, podwójne życie bynajmniej nie wprowadza zamieszania, tak jak myślałam dotychczas. To swoisty rodzaj równowagi, który pozwala oderwać się od codziennych problemów, odetchnąć i spojrzeć z boku.
Życie nieświadome nie jest warte tego by je przeżyć, napisałam w sierpniu 2008 roku zakładając ten blog i to chyba najmądrzejsze słowa jakie tu kiedykolwiek padły. Co ważniejsze, są ponadczasowe, bo choć w najśmielszych oczekiwaniach nie spodziewałam się realizacji ostatnich przedsięzwięć, to bogatrza o doświadczenia analizuję je i cieszę się, że mam odwagę robić to, co JA za słuszne uważam.
Trzeba starać się zaskakiwać nie tylko bliskie osoby, ale także siebie, 
wtedy życie staje się bardziej spontaniczne i atrakcyjne. Jakież moje zdziwienie było gdy poznałam zastosowanie przedmiotu, który stoi teraz przede mną, a napis na nim informuje, że jest to Taft ultra strong. Zaskoczyłam siebie i nie tylko siebie, no ale jak strong, to strong. Takie wspomnienia, nawet jeśli nie do końca są moje, utwierdzają mnie w przekonaniu, że życie jest zbyt krótkie i nie ma co się zastanawiać jeśli jest po prostu zajebiście. 

...

P.S. Skoro już Czytelnik dotarł do końca tej głębokiej niczym gardło notatki, to autorka chce nadmienić jeszcze, że powyższe rozważania nie są zwykłym pierdoleniem, ale wybornym zbliżeniem do granicy poznania zmysłowego :)

Dobranoc :)



Tagi: ludzie, życie, refleksyjnie, nowy rozdział, metaforycznie

skomentuj (2)

2011-06-04
23:45:44

Mianownik liczby pojedynczej, rodzaju męskiego imiesłowu czasu teraźniejszego, biernego, odm.złożona


We wtorek kolokwium z ewolucji procesów językowych w polszczyźnie historycznej. Uczyłam się dziś pół dnia, wykułam na pamięć wszystkie liczebniki, waliłam z pamięci ich odmianę przez przypadki, zajebiście - myślałam. Ale ta chwila lotną była, bo około godziny 18, wróciwszy do domu (no tak, bo wyszłam na godzinę) zorientowałam się, że niechybnie moja wiedza prysnęła i nie jestem nawet w stanie przypomnieć sobie "dwa" w mianowniku rodzaju męskiego. Intelektualna porażka.
No cóż, poszłam za radą T. i przytuliłam dwa pyszne gingersy. Nastrój miałam przedni, więc zaczęłam powtarzać wszystko od nowa. Dojechałam do imiesłowów - o kurwa, teraz w głowę zachodzę jak to zrobiłam - i zmiażdżył mnie imiesłów czasu przeszego, czynny, w odmianie prostej. Zaiste, taki wariat czynny, że nie nadążam. Zabił mnie ciosem prosto między oczy, krew mnie zalała. Nie dam rady. Normalnie jak tu siedzę - nie dam rady. Odpaliłam AoE, pograłam chwilę, ale zaraz mnie skurwysyńskie plemię zaczęło atakować i wybili wszystkich w pień. To pewnie staropolanie byli. Wyrżnęli wszystkich. Wkurwiwszy się, chyżo wyłączyłam grę i zapodałam muzykę relaksacyjną.
Siedzę, siedzę, jeden pet, drugi pet, łyk herbaty, w gardle zaschło. O zgrozo, siedzę dalej... Dobra, coś trzeba zrobić, wchodzę na demotywatory, oglądam. Wchodzie na mistrzów, oglądam. O! przypomniało mi się, że wojsko wróciło na KhanWarsie - ogarniam. Fabebook cholerny, nic się nie dzieje, ludzie albo się uczą, albo piją...
No i takim sposobem trafiłam na zaniedbywanego bloga mojego.
Dawno nie miałam takiej totalnej niemocy, rozglądam się po pokoju i nie wiem co mam ze sobą zrobić. Uczyć się!! Ale jak? ale po co? ja pierdziele, no nie wiem... Łyk herbaty, w końcu bycie polonistą to uprawa kukurydzy, a inż T. dodał: trzeba podlewać. No trzeba.

I tak oto powstała notatka o niczym, bo zamiast pierdolić, powinnam się wziąć. Ale przecież jeszcze trzy dni mam. 
No dobra, zapalę papierosa. [palę]
Mam dziwne wrażenie, że non stop gadam do siebie. Nawijam jakbym faktycznie miała coś mądrego do powiedzenia. Ale nie dziś...

A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że żywię przekonanie, że zdam tę sesję na luzie, jak siedem poprzednich. Hehehe
7 sesji za mną, a teraz jakiś tam prasłowiański głowe mi zawraca pierdołami, bo "pięć" przez przypadki odmienia się tak: pętb, pęti, pęti, pętb, pętbją, pęti. 
Pytam się kurwa, co to ma być? 
Teraz już wiem, dlaczego jak byłam na pierwszym roku studiów, ludzie z 4-5 wydawali mi się dziwni, jakby z innego świata, nienormalni... no... uczyli się "pęti, pęti" i poryło ich. Teraz przyszła kolei na mnie, na nas... na tych którzy myśleli, że boga za pięty złapali. Dupa tam, boga nie ma, nikt na kolokwium nie pomoże. No chyba że Gośka ściągi zrobi. Ta to wali ze ściąg równo, podziwiam jej perfekcyjne opanowanie tej sztuki. Mnie się zaraz łapy trzęsą i zmieniam kolor. 

No i co tu robić? zupełnie nic mi się nie chce. 

P. zadzwonił - kontrola stanu wiedzy współtowarzyszy niedoli. Olał sprawę, wraca dopiero do domu upiwszy się radośnie. Tak własnie studiują studenci czwartego roku polonistyki US. 
Zadzwonię do Kam... [połączenie...]
O matko, ta to nie ogarnia kompletnie. Siedzi na Wałach z ekipą, wyznała mi, że jest od tygodnia w ciąży pozamacicznej kolanowej i że do kolokwium będziemy uczyły się w poniedziałek, więc dobrze byłoby orientalnego lolka przytulić. Co się dzieje w ogóle?
No tak... a ja siedzę dalej jak ten cieć.

Wbijam w scs, bo zaraz żołądek mi się uzewnętrzni... 




Tagi: pół żartem pół serio, studęcko

skomentuj (2)

2011-05-23
16:29:52

dobra książka nie jest zła



Zupełnie zapomniałam, że prowadzę coś takiego jak blog. Jakie było moje zdziwienie jak weszłam tu przed chwilą i zobaczyłam tak starą notatkę, która pamięta tak zamierzchłe czasy Swoją drogą to było równo miesiąc temu... trzeba tu odświeżyć!
Nadal doświadczam powtarzalność historii, niestety. 
Ale żeby nie było, że na tym blogu jest wiecznie pomuro, to teraz zaznaczam czas, w którym na spirali jestem u góry. Chociaż łatwo nie było, to jednak znów coś dobrego się dzieje.
W ciągu ostatnich dni zrobiłam rzeczy o jakie nigdybym się nie posądzała. Ale freudowska metoda wyparcia zadziałała doskonale i już biegam szczęśliwa z tym faktem [czubek]

Kiedyś może opowiem więcej o Tym, co otwiera kolejny epizod w moim życiu, a początki jego zapowiadają materiał na dobrą książkę w znaczeniu dosłownym i metaforycznym...






Tagi: życie, refleksyjnie, metaforycznie

skomentuj (2)

2011-04-23
23:40:03

Dipendenza


- Ej, tej zebrze odpadły oczy? 
- Nie, to motylek

Są takie chwile w życiu, które będzie pamietać się do końca życia.

Mimo wszystko.

Niewypowiedziana treść spowita w mgłę...


Tagi: życie, refleksyjnie

skomentuj (0)

2011-04-10
17:53:39

hermeneutyka form



A bodaj dzień po napisaniu ostatniej notatki, wszystko wróciło do punktu wyjścia. 
Jak w alfabecie: po A jest B, tak po O jest P i R...
To albo moja chora paranoja, albo rzeczy dzieją się naprawdę.

Le cose vanno nella maniera giusta?

Po co ta notatka? Ma pozostawić ślad na okręgu mojej historii.


Tagi: życie, człowiek, metaforycznie

skomentuj (0)

2011-04-02
22:53:15

****


Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.
G. B. Shaw

Dawno nie pisałam, bo i po co? Ostatnio wiele się zmienia, choć niewiele jest. 
Poświęcam więcej uwagi Ardzie i książkom, może to i lepiej. Resztki zrozumienia wypaliły się we mnie, przestałam dmuchać, żeby wzniecić ognień, nie warto. Stężenie tlenku węgla przyćmiło moje chęci, przypomniały się dawne czasy i znów budzę się zamknięta w powtarzalności historii. Nie potrafię zapanować nad myślami, próbując pogodzić się z tym, czym inni nawet nie zaprzątają sobie głowy. 
Potrzebuję odpowiedzi, sensownej filozofii, która mogłaby mi pomóc, która miałaby jakieś terapeutyczne zastosowanie. Twierdzenie, że historia się powtarza, bo ludzie się nie zmieniają, nie sięga głębii problemu. Szukam więc dalej... Czytanie pisarzy, którzy zmagali sę z podobnymi kwestiami, tylko pogarsza mój stan. Rzecz się tyczy uwikłania w indywidualną historię. Mało tego, ta historia jest cykliczna i choć powraca do mnie pod różnymi postaciami, to jednak niektóre jej elementy są stałe i niezmiennie przytłaczające. To poczucie niemożliwości dokonania zmian sprawia, że cokolwiek robię, robię to znowu, a nie na przekór. Obserwuje otoczenie i widzę to, co już było. Progles czy regres? Stoję w miejscu, w samym środku błędnego koła mojej hisotrii. 
Problem staje się tym poważniejszy, im bardziej zdaję sobie sprawę, że tak własnie jest.
Mimo całego pesymizmu, kładę się spać z nadzieją, że jutro będzie inaczej - mimo wszystko, mimo świadomości, że to naiwne, bo rano znowu nie mogę się podnieść i gapiąc się w sufit do południa zastanawiam się co mnie tak paraliżuje przed działaniem? Nie wiem, a wieczorem kładę się, z tą samą nadzieją, że jutro się napewno się dowiem...
Ehh, no tak, ta nadzieja... odróżnia mnie od zwierząt. Ale Beckett pewnie dobrze wiedział, że nie tylko o kwestię człowieczeństwa tu chodzi. Trudno mi o tym myśleć, a co dopiero napisać, nie ma słów odpowiednich, chyba nigdy ich nie było.
Dlatego dawno nie pisałam, bo i po co?



Tagi: ludzie, człowiek, refleksyjnie, metaforycznie

skomentuj (0)

2011-03-09
10:37:50

Déjà vu





Emila Ty czapo! Taka mądra, a głupiaa... jak but, którego obcas tak wybitnie wspaniale wbija się w ziemie.
Dziś do głosu wreszcie doszła moja racjonalna połówka, która śmiejąc mi się w twarz mówi pierdolone "a nie mówiłam?"

..ludzie nigdy nie okazują się tacy, za jakich się ich brało - W. Goldwing (Władca much)
Jestem zaskoczona i zła na siebie, na siebie! bo przecież to jedna z oczywistości rządzących tym pojebanym światem.

Biorę się za magisterkę i już przestaje myśleć o duchach zaprzeszłych, które pojawiają się i znikają, wprowadzając tylko zupełnie nie potrzebny mi zamęt.









Tagi: życie, człowiek, metaforycznie

skomentuj (0)

2011-03-04
22:47:23

Tango


Poszliśmy z T. na Tango Mrożka do Teatru Współczesnego.
Dużo refleksji pojawiło się po obejrzeniu spektaklu, szkoda tylko że niezbyt pozytywnych. 
Sama gra aktorów nie pozostawiała zastrzeżeń, ale reżyser trochę przegiął z nazbyt współczesną interpretacją.
Tango, ma dla mnie szczególne znaczenie, niezwykle ważne, odzwierciedla moje egzystencjalne problemy. I oto kiedy idę do teatru, świątyni kultury, na tak wielkie dzieło, liczę że duch Mrożka będzie unosił się nade mną. Ale nic bardziej mylnego. Już w pierwszych chwilach, kiedy pojawili się aktorzy ubrani w jednakowe zielone dresy, poczułam jak dostaję obuchem w głowę. Następnie patrzyłam na rozwijającą się akcję z dziwnym poczuciem, że pomimo ogólnej wiedzy na temat przesłania Tanga, spotykam się z kompletnym brakiem wyczucia powagi problemów, które poruszył Mrożek dramacie.
Zlekceważenie, bo tak odbieram tę interpretację, było momentami żenujące. Patrząc na toczącą się na scenie akcję i świetnie bawiących się licealistów na widowni, jeszcze bardziej doskwierało mi poczucie niezrozumienia, nihilizmu i bagatelizacji współczesnych ludzi wobec literatury i sztuki w ogóle.
Szkoda, bardzo szkoda, ale oczywiście pieniądze nie poszły na marne, a raczej na utwierdzenie się w przekonaniu o dzisiejszym świecie i jego hierarchii wartrości.
Muszę niestety przyznać, że lepiej czytało mi się Tango, niż oglądało. Teatr Mrożka, tak jak Becketta, porusza zbyt poważne i zbyt palące mnie problemy egzystencjalne, dlatego w moim odczuciu dramat ten wystawiony w Teatrze Współczesnym był dokonanym w celach komercyjnych barbarzyństwem.

Spektakl Mateusza Przyłęckiego w kontekście wymowy Tanga Mrożka, jest dla mnie pseudoeksperymentem Stomila w Tangu zwanym życiem.






Tagi: teatr

skomentuj (0)

2011-03-02
13:53:26

jeden z tych dni, które sprawiają mi radość :)


Zmieniłam podejście do dnia codziennego (nie do życia w ogóle, bo to zbyt skomplikowane). 
Wstałam rano, poszłam z psem na spacer, wróciłam i zabrałam się za porządki. Wywaliłam 200 książek - spokojnie, tylko te intelektualnie nieprzydatne, sprzątnęłam całą chatę, zrobiłam obiad... Teraz siedzę i palę spokojnie papieroska.
Z przyjemnością przeczytam dziś Poetykę Arysotelesa. Wczoraj nie było mnie w Bostonie - dziś nie mam kaca. Świeci słońce, zjadłam jajko, marchewkę i serek wiejski - diety dzień 4 (a właściwie 10). Takie dni jak dziś, sprawiają mi wielką radość.
Jutro idziemy z T. do teatru, pięknie! 
Staram się nie myśleć o ewolucji procesów językowych w polszczyźnie historycznej, nie dziś, nie teraz...
Wczoraj przyszły moje książki, które zamówiliśmy z T. z universitasu, gdyby tylko doba była dwa razy dłuższa, zabrałabym się do nich, ale niestety pewnie będą musiały poczekać do wakacji. 
Cóż więcej mi do szczęścia potrzeba?

Życie do raj, do którego klucze są w naszych rękach - powiedział Dostojewski, zgodzę się, ale zdaje się, że jestem w posiadaniu zbyt dużej ilości kluczy, do przeróżnych drzwi, dlatego czasem tak trudno mi poczuć, że coś ma sens. Ale przecież życie niemal na pewno ma sens (A. Einstein) :)

Osoba, która mnie nie zna, nie może wiedzieć ile jest mnie w moich notatkach, ile jest mnie w zamieszczanych tu cytatach... ale to nic, czasem wiem to tylko ja i tak jest lepiej.





Tagi: życie, refleksyjnie

skomentuj (0)

2011-02-24
23:11:29

"Czas robi swoje. A ty człowieku?" *


Napisać tak, aby nie powiedzieć wprost. Napisać tak, żeby bez użycia kluczowych słów, zamieścić sens.
Poszukując odpowiedniej formy, aby opisać kłamstwo, zawiść, zdradę i dwulicowość, gubię się między kolejnymi słowami...
Za dużo bym chciała wyrzucić z siebie, a to właśnie milczenie jest najlepszym przyjacielem.
Zastanawiam się nad sensem relacji międzyludzkich. Tyle razy już marudziłam nad parszywą kondycją współczesnego człowieka, że nie zaszkodzi, jak znów ponarzekam. 
"Wolnym jest bowiem człowiek tylko wtedy, gdy jest samotny", powiedział Schopenhauer. Jest wolnym przede wszystkim od rozczarowania. Ludzie pokładają ufność w bliskich osobach, żeby potem zrozumieć, że znowu się pomylili. Ludzie są zawistni, wszyscy. Nie ma na świecie ani jednej pewnej rzeczy, a tym bardziej pewnego człowieka.
Każdy w głębi knuje coś przeciwko drugiemu, coś ukrywa, coś wyjawia, snuje intrygi i kłamie. Na tym poziomie ewolucji homo sapiens osiągnął doskonałość, doskonałość w byciu dwulicowym. Smutne to, ale znów staję z boku, próbuję odciąć się od tego świata i pocieszam się tym, że wiem, a jednocześnie martwi mnie to, że znów przyszło mi wiedzieć za dużo. 

Ostatnio zauważyłam też, że w moim otoczeniu jest dużo ofiar, które cierpią przez wyimaginowane problemy. Sami stwarzają sobie taką wizję świata, która sprawia, że stają się nieszczęśliwymi aktorami, sami sobie nakładają cierpiętnicze maski aby w sposób wyrafinowany podkreślić ból jakiego niesprawiedliwie doświadczają. Ale ich problemem nie jest świat, w którym żyją, lecz świat, który żyje w nich. Nie potrafią poradzić sobie ze sobą, dlatego tak ciężko jest im być.

Samotność, której doświadczam w tej chwili, pozwala mi wznieść się ponad tych wszystkich sfrustrowanych ludzi. Mimo że często robią mi przykrości, to jednak w ostatecznych rozrachunku, odnoszę wrażenie, że i tak, to mnie nie dotyczy. Uodparniam się, po raz kolejny, nie czuję już złości ani żalu. Żyję dalej, upewniaąc się tylko o ponadczosowym vanitas vanitatum...

Dziś odczuwam radość z nieprzystawalności i ogólną beznamiętność względem tego, co... wiem.


                     ***

Człowiek - zwierzę, które potrafi cierpieć przez to, czego nie ma
- Emil Cioran

Ludzie będą gadać i wszystko rozgrzebywać. Człowiek nie pochodzi od małpy, tylko od kury.
- Carlos Ruiz Zafón

Z tego, kim człowiek chce być, zawsze można wywnioskować, kim jest.
- Władysław Grzeszczyk

Człowiek jest czymś, co trzeba przezwyciężyć.
- Fryderyk Nietszche

Im człowiek dłużej żyje, tym mniej ludzi zna 
- Wiesław Myśliwski

----------------
Stanisław Jerzy Lec


Tagi: życie, cytaty, człowiek, refleksyjnie

skomentuj (2)

2011-02-22
08:21:09

cholerna sałata


Nie lubię sałaty. No nie lubię i co mam zrobić? ;/ Zagryzam pomidorem. 
Cud diety dzień drugi. Wstała o 6.00, wyszłam z psem, a wróciwszy siadłam na rower i przejechałam jeden odcinek Lostów.
Jest 8.00, a ja żeśka jak skowronek z optymizmam patrzę na pierwszy dzień nowego semestru akademickiego :) 
Wieczorem Boston o wodzie i jest dobrze :)

I tylko jednego teraz mi szkoda... moich zajebistych tostów *_*


Tagi: dieta cud

skomentuj (0)

2011-02-21
02:08:14

Na mapie myśli...


Niewiele ponad 400 km stąd. 
Dawno, dawno temu, w gminie Brzeźnio, w powiecie sieradzkim... 
Jest taka metafora o jakiej nie śniło się... oj, nie śniło się :)

Emilko...





Tagi: życie, metaforycznie

skomentuj (0)

2011-02-19
10:17:11

"W życiu można uciec od wszystkiego z wyjątkiem samego siebie" *


Od dziś biorę sprawy w swoje ręce, ileż można siedzieć bezczynnie. Rano, otworzywszy oczy, stwierdziłam, że znowu budzę się w Baszcie, to nie może tak trwać i albo od dziś wprowadzę restrykcje, albo jutro znowu obudzę się w tym samym miejscu.

W domu byłam tuż po 8:00. 
"Zjemy razem śniadanie?" - wypaliła B. - No tak, nie pamiętam kiedy wspólnie jadłyśmy jakikolwiek posiłek.

Niestety siebie nie oszukam, bo dobrze wiem co muszę zrobić, żeby poukaładać wszystko. Dlatego wyrzucam z mojego słownika słowo "ogarniać", bo ono nic nie znaczy. Wartość samantyczna "ogarniania" zrównała się ze znaczeniem jego zaprzeczenia. To jest bez sensu i do nieczego nie prowadzi. Tu trzeba działać, a nie "ogarniać" w nieskończoność. 

Tej nocy miałam sen, śniły mi się trzy pająki. Każdy z nich do jednej z nóg miał przyczepione zdjęcie kobiety. Nie pamiętam czyje to były zdjęcia, ale wiem, że pająki miały iść do nich i zrobić im krzywdę. Stałam z boku. Dziwny sen, ostatnio często zapamiętuje co mi się śni. Sennik podaje zaskakującą interpretację, ale podchodzę do tego z dystansem. 

No. To by było na tyle. Mam cztery dni, żeby poukładać wszystko i nadrobić zaległości.
"Będzie dobrze" - z przekonaniem powiedział T., a to się nie zdarza, dlatego własnie teraz wracam do intelektualnie żywych.


----------------
* Graham Masterton - Ciemnia


Tagi: życie, refleksyjnie

skomentuj (1)





Myspace Photo Cube


Make Your Own Love Letter



Żyje tym co czuję, z życia biorę to co mi smakuje.
Szukam i znajduje, nie dołuje kiedy mi brakuje.
Lubie, siebie lubię, co chce robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.


Póki we mnie ogień, póki płonie w żyłach krew.
Jeszcze wierze sobie, swoje robię, swoje wiem.
Póki we mnie życie mam przed sobą cel i szczyt.
Dobrze wiem którędy iść mam by nie zgasił nikt we mnie ognia.
IRA - Ogień

Archiwum

2011
listopad
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień



Linki

G E N O V A
w 3 minuty...

OGLĄDANE...
antekthei
Fiverswing
gelidusventus
dwphoto

SŁUCHANE...
Nickelbleck - Rockstar
Frondside - Naszym przeznaczeniem jest płonąć
Coma - Daleka droga do domu
Coma - Wola istnienia...
Coma - Ostrość na nieskończoność
Happysad - Tak mija czas
Happysad - Ja do Ciebie
Happysad - Jeśli nie rozjadą nas czołgi
Happysad - Psychologia
Happysad - Wszystko jedno
Lipali - barykady
Lipali - Upadam
Negramaro "L'immenso"
Vasco Rossi "Dimmelo te"
Negramaro & Jovanotti "Cade la pioggia"

CZYTANE...
livinginlimbo
italka
Kanapka z człowiekiem
phaet
lou-salome
emergency
makado
aestas87
o cudach pospolitych słów kilka
Hardcore dla myślących
Emilia
abastanza
mistery_18
boski ateista
filozofy
Be-Ironic
ateista
kadmos
met
disposable
kagda

Księga Gości

dodaj zobacz

Tagi


Tagi